Hej kochani!
Dziś notka stópkowa. Jak wiecie mam po prostu fioła na punkcie gładkich stópek, o które nota bene przez bardzo długi czas walczyłam. Teraz od czasu do czasu lubię przetestować nowe produkty, - kremy, mydła, sole do moczenia stóp. Najbardziej jednak lubię peelingi, które pomagają mi kontrolować narastanie naskórka. Tym razem zdecydowałam się na peeling, który można zamówić poprzez stronę Bathblitz, a jak sam producent mówi - produkt jest ręcznie robiony.
Do wyboru miałam dwie opcje:
- Miętową
- Lawendową
Zdecydowałam się na tę drugą, jako, że już wcześniej miałam miętowy zestaw z Bootsa i jakoś nie spasował mi fakt, chłodu - mrowienia na stopach po aplikacji produktów. Produkt kosztował mnie £2.30, więc bardzo taniutko jak na ręcznie robiony produkt.
Peeling zawiera naturalny olejek lawendowy oraz drobiny pumeksu przez co świetnie złuszcza martwy naskórek. Nie robi tego jednak w sposób chamski czy inwazyjny, jest bardzo delikatnym peelingiem, osobiście przełamałam go na kilka mniejszych kawałków i w sumie całość produktu starczyła mi na pięć - sześć aplikacji. Dodatkowo, zauważyłam, że peeling ma bazę mydlaną :) i posiada strasznie fajny kształt - stópki :).
Już samo słowo lawenda pochodzi od łacińskiego "lavare", o oznacza "myć się". Od wieków była używana nie tylko jako środek do mycia, ale także jako składnik perfum. Całkiem niedawno badania naukowe potwierdziły, że kwiat lawendy zawiera lekko złuszczające kwasy organiczne, przeciwzapalne garbniki i sporo substancji antyrodnikowych. Chroni zatem skórę przed bakteriami powodującymi infekcje, koi podrażnienia i zmniejsza produkcję sebum. Lawenda wygładzi także blizny i delikatnie rozjaśni cerę. Zawarta w peelingu świetnie odświeża, odpręża zmęczone stópki ale także i działa antyseptycznie i antyperspiracyjnie. Polecana jest w terapiach uspokajających i rozluźniających, szczególnie przygotowywanych wieczorem, gdyż wspomaga spokojny sen. Jest jak najbardziej polecana dla dziewcząt i kobiet w "ciężkich dniach".
Czyli pielęgnacja z dna morza, jako, że pumeks to wulkaniczna skała magmowa zbudowana z porowatego szkliwa wulkanicznego powstałego z silnie gazującej, pienistej lawy. Posiada szklistą strukturę o drobnym ziarnie. Występuje najczęściej w jasnych kolorach: brunatnym, szarym, niebieskawym. Skład chemiczny to kwarc, plagioklaz i biotyt. Dobry pumeks może cuda, a w peelingu pumeks wulkaniczny jest zmielony bardzo mocno, tak, że nie uszkadza skóry, ale świetnie złuszcza naskórek oraz usuwa bród, więc mamy pewność, że nasze stópki będą definitywnie świetnie oczyszczone. Producent wręcz gwarantuje, że produkt bez problemu usunie plamy z atramentu, tuszu bądź nikotyny. - Tego niestety nie udało mi się sprawdzić bo ani nie tuszuję, ani nie piszę atramentem i nie palę.
Produkt oceniam na duży plus i definitywnie wrócę do niego .
Buziaki!




ja walczę o miękkie stópki, choć czasami brak systematyczności spala pierwszy pozytywny efekt echh
OdpowiedzUsuń na zawszeJa właśnie też jestem mało systematyczna, ale raz na tydzień robię tzw. Complex. - czyli wszystko żeby stópki były miękkie i gładkie :) dość długo walczyłam z suchymi stopami i hm.. pękającymi :)
Usuń na zawszeuhm, systematyczność jest chyba największą bolączką w walce o zadbane stopy
OdpowiedzUsuń na zawszeI nie tylko stópki! U mnie klapie systematyczność w zmywaniu na noc mascary :(
Usuń na zawsze